O autorze
To będzie blog o tym, dlaczego moda jest fascynująca. Czyli o ludziach kreatywnych i o podejrzanych typach, o dużych pieniądzach, które się na modzie zarabia i traci, blog o modzie jako części kultury i to wcale nie pop. Będzie lokalnie i globalnie, bo o modzie inaczej pisać się nie da. Będziesz też krytycznie, bo tak się w Polsce jeszcze nie pisze. Zastrzegam też sobie prawo do dygresji, bo jako profesjonalny dyletant interesuję się wszystkim po trochu. A to zanczy, że jak coś poza lub obok mody mnie zafascynuje, to też o tym napiszę

Dior w rękach Rafa!

Najbardziej prestiżowym paryskim domem mody pokieruje 44-letni Belg Raf Simons.

Strasznie długo to trwało, ale na szczęście dobrze się skończyło. W dzisiejszym New York Times Cathy Horyn pisze, że już w środę szefowie Diora oficjalnie pochwalą się, że wreszcie udało im się znaleźć następcę Johna Galliano. Godnego, genialnego. Nowym dyrektorem artystycznym został Raf Simons, równie utalentowany co skromny i introwertyczny, czyli pod względem charakteru raczej przeciwieństwo poprzednika. Simons musi się szybko zabrać do pracy, w trzy miesiące przygotować kolekcję haute couture, której nigdy wcześniej nie projektował. Da radę? No raczej, przecież ma duże doświadczenie, także w trudnych debiutach. Pracować pod szyldem Jil Sander zaczął pomimo tego, że nigdy wcześniej nie zaprojektował nic dla kobiet. Sezon po sezonie potwierdzał, że jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Jego pożegnalna kolekcja dla Jil Sander, pokazana przed czterema tygodniami w Mediolanie, bardziej „diorowska” w charakterze być już nie mogła. Zatrudnienie Simonsa zapowiada też koniec schizofrenii stylistycznej Diora. Projektowana przez Krisa Van Assche, również Belga, męska linia Dior Homme, wyciszona, architektoniczna, skupiona na kroju, nijak się miała do rebelianckich pomysłów realizowanych z rozmachem przez Galliano dla kobiet. Teraz kobiety i mężczyźni Diora powinni być sobie bardziej bliscy, bo obaj projektanci nadają na podobnych falach.
Trwa ładowanie komentarzy...