Ale dlaczego?

Zrobiłem coś niemodnego. Zwolniłem się z pracy.

No nie, panie Piotrze, w dzisiejszych czasach tak nie wolno, wręcz nie wypada. Dać się wywalić - można, ale dać wypowiedzenie - nigdy. Przecież, panie Piotrze, mamy trudne czasy, kryzys na rynku mody, mediów, no wszędzie. Pracy nie wystarczy wykonywać i szanować, trzeba się jej kurczowo trzymać. Za wszelką cenę, panie Piotrze. Proszę się więc z tym pogodzić, podwinąć kitę, poddać się, nie protestować.
Strach przed zmianą pracy i zaczynaniem czegoś nowego paraliżuje wielu moich znajomych, myślą właśnie w ten sposób. Mnie też hamował, ale w mniejszym stopniu niż strach, że zatrzymam się w miejscu dłużej niż bym chciał i był w stanie psychicznie to wytrzymać. Mam wystarczająco dużo lat i doświadczenia zawodowego, by żadnej decyzji nie podejmować pod wpływem jednego impulsu. Wszystko sobie przemyślałem, podliczyłem, wyszło na to, że najwyższy czas zrobić coś nowego. Gdy zaczynałem pracować jako dziennikarz, systematyczne zmiany stanowisk i redakcji były się czymś normalnym, wpisanym w życiowe i zawodowe doświadczenie. Jeżeli ktoś kurczowo trzymał się stołka znaczyło, że się raczej nie rozwija, słabo się ceni, prawdopodobnie słusznie.
Koleżanka z branży, dość poważnie zszokowana moją decyzją, zapytała dlaczego rezygnuję ze sponsorowanych wyjazdów na pokazy, z kontaktów z wydawcą w Nowym Jorku, przecież to takie glamour. Kontakty z Time Inc., jednym z największych wydawnictw prasowych na świecie, to niewątpliwie wielki atut pracy, z której rezygnuję. Nikt nie robi lepszych magazynów komercyjnych niż Amerykanie, ponad pięć lat współpracy z nimi to najważniejsze doświadczenie, jakim mogę się pochwalić. Mimo wszystko nie jest to największy atut InStyle i bonus bycia naczelnym. O wiele większe znaczenie i wartość ma zespół, który redaktor naczelny ma a przynajmniej miał prawo sam skompletować. Po raz pierwszy w życiu nie muszę się bawić w korporacyjną kurtuazję, szczerze mówię i będę to powtarzał, że pracuję z ludźmi, których lubię. Nie tylko dlatego, że są osobowościami, że mają wiedzę, talent, doświadczenie i ambicje. Przede wszystkim dlatego, że są profesjonalistami, każdą z wymienionych przed chwilą cech potrafią w odpowiednim momencie wykorzystać, a gdy trzeba, poświęcić dla dobra pisma. Dlatego bardzo się cieszę, że razem przygotujemy jeszcze wrześniowe wydanie InStyle. Bardzo też wierzę w to, że wszyscy wydawcy prasowi w Polsce zdają sobie sprawę z tego, jak dobrą ekipą jest redakcja InStyle. Jeżeli nie, to rzeczywiście media przeżywają poważny kryzys. Na własne życzenie.
Trwa ładowanie komentarzy...