O autorze
To będzie blog o tym, dlaczego moda jest fascynująca. Czyli o ludziach kreatywnych i o podejrzanych typach, o dużych pieniądzach, które się na modzie zarabia i traci, blog o modzie jako części kultury i to wcale nie pop. Będzie lokalnie i globalnie, bo o modzie inaczej pisać się nie da. Będziesz też krytycznie, bo tak się w Polsce jeszcze nie pisze. Zastrzegam też sobie prawo do dygresji, bo jako profesjonalny dyletant interesuję się wszystkim po trochu. A to zanczy, że jak coś poza lub obok mody mnie zafascynuje, to też o tym napiszę

Nowa fala polskiej mody

Mustache 13.05.2012
Najlepiej ubranych Polaków można było zobaczyć dziś w Soho Factory w Warszawie. Nie na kolejnym zorganizowanym tam pokazie mody, tylko na targach Mustache Yard Sale.

Hala mniej więcej wielkości hangaru na warszawskim Okęciu, tłum też podobny do tego na lotnisku w sezonie wakacyjnym, tylko o niebo lepiej ubrany. Głównie przez polskich projektantów, którzy właśnie w tej hali Soho Factory sprzedawali dziś swoje ubrania.
Poszedłem tam z ambitnym planem, że tylko popatrzę, porozmawiam z projektantami, ale na pewno nic sobie nie kupię. Nie dałem rady, wyszedłem z popielatym T-shirtem Risk. Made in Warsaw (facebook.com/riskmadeinwarsaw), który ma bardzo niestandardowe szwy na ramionach, dlatego koszulka lepiej współpracuje z ciałem. Każdym, nie tylko moim. Samurajską spódnicą Risk z szarej bawełny, z której normalni ludzi szyją dresy, zainteresowali się na poważnie mężczyźni reprezentujący starsze pokolenie niż „Y”.
Całe szczęście, że dotarłem na miejsce dwie godziny przed końcem imprezy, gdy Aga Paul ze Śląska sprzedała już wszystko i pakowała się do wyjazdu - jej kolekcja jest równie niebezpiecznie interesująca. Też „zrobiona na szaro”, pocięta i pozszywana wbrew logice, a jednak ze zdumiewająco zgrabnym efektem końcowym. Jedna jej rzecz wystarczy, by poczuć się nowocześnie i przede wszystkim dobrze ubranym. Między Riskiem a Agą Paul wcisnął się z jednym wieszakiem swoich projektów Rafał Kowalski (rafalkowalski.com.pl), do którego w ubiegłym roku miałem żal, że bawełniane szorty z gigantycznymi kieszeniami uszył tylko dla kobiet. Dziś dla mężczyzn też miał tylko obietnice, że wkrótce się nimi zajmie, za to kobiety nie powinny narzekać. Jego dwukolorowe kwadratowe bluzki są tak sprytnie skonstruowane, że wystarczy pokombinować z rękawami, by układały się na ciele ciągle inaczej. O spodniach Madox (madoxdesign.com) pisałem już w InStyle’u dużo dobrego pół roku temu. Zdania nie zmieniam, powtarzać się nie będę. Sądząc z ruchu przy stanowisku Madoxa nie jestem sam.
Natomiast legginsami i letnimi płaszczami Dream Nation w printy typu fototapeta (dreamnation.eu) zajmę się wkrótce. Uszyte z włókna bambusowego i bawełny pod względem jakości i oryginalności spokojnie mogą konkurować z tymi sprzedawanymi w paryskim Colette czy Dover Street Market w Londynie. Jeżeli chodzi o cenę, wygrywają już na starcie.
W czwartek na konferencji Media Moda Wizerunek w Dolnośląskiej Szkole Wyższej we Wrocławiu spierałem się m.in. o sens słowa „modowy”. Z koleżanką po fachu, też polonistką. Czy modę naprawdę rozumiemy tylko jako ubrania, dlatego potrzebujemy hasła „modowy”, które ma „większe” znaczenie? Na Mustache obok projektantów ubrań pokazali co potrafią także projektanci dodatków, graficy i malarze, były też robione na zamówienie buty Loft37, ceramika Tomasza Pydo (pydodesign.com), rewelacyjne zabawki ilustratorki Luizy Kwiatkowskiej (facebook.com/creatureindustry), neony z recyklingu….A przecież to „tylko” targi mody.
Atmosfera i poziom Mustache spodobały mi się tak bardzo, że zachciało mi się jeszcze więcej. Na szczęście już 3 czerwca w Hotelu Europejskim w Warszawie startuje kolejna edycja Ściegów Ręcznych, imprezy o podobnym charakterze i renomie. Będę tam na pewno, tym razem z pełnym portfelem.
Trwa ładowanie komentarzy...